Przedstawiamy Wam listę 8 pierwszych wydawców najlepiej zarabiających na Google AdSense. Informacje są zebrane z wywiadów i artykułów dostępnych w Internecie. Jest to lista właścicieli pojedynczych stron. Wielcy wydawcy korzystający z AdSense jak np. AOL są wykluczeni.
1. Markus Frind: PlentyOfFish.com - 300,000 dolarów miesięcznie
Markus Frind pochodzący z Vancouvere wywrócił świat internetowych randek do góry nogami. Jego strona Plentyoffish.com jest największym darmowym serwisem randkowym w Internecie. Plentyoffish notuje do 500 milionów odwiedzin miesięcznie i daje 10,000 dolarów dziennie Markusowi, który administruje stroną we własnym domu.
Myślisz, że tak duża strona musi być obsługiwana przez setki ludzi, jednak jedynymi pracownikami są Markus i jego dziewczyna pomagająca odpowiadać na maile. Markus również sam stworzył stronę od podstaw. Serwis wymaga jedynie 4 serwerów by utrzymać cały ruch.
2. Kevin Rose: Digg.com - 250,000 dolarów
Kevin Rose stworzył serwis Digg w grudniu 2004 roku z budżetem 1,000 dolarów. Dziś Digg jest jedną z największych stron informacyjnych na świecie, skupiając ponad 400,000 użytkowników i odnotowując ponad 200 milionów odwiedzin miesięcznie. W tym roku Digg zarobił 3 miliony dolarów z reklam Google AdSense i Federated Media. Niestety tylko Kevin Rose i jego wspólnicy wiedzą ile tych pieniędzy pochodzi z reklam Google a ile z reklam Federated Media. Jednak z oszacowań wynika, że z dużym prawdopodobieństwem jest to 2,7 miliona dolarów od Google, co daje 250 tysięcy dolarów miesięcznie.
3. Jeremy Shoemaker - 140,000 dolarów miesięcznie
Jeśli stworzyć by listę najlepszych internetowych marketingowców, ShoeMoney byłby na pewno w czołówce. Jeremy Shoemaker jest specjalistą od SEO, który wie jak maksymalnie wykorzystać Google AdSense i Google AdWords do własnych potrzeb. Na zdjęciu z czekiem za sierpień 2005. Od tego czasu przerzucił się na przelewy. Bez wątpienia trudno było mu się tłumaczyć z próby zdeponowania czeków na ponad 100 tysięcy dolarów każdego miesiąca.
4. Jason Calacanis: Weblogs Inc. - 120,000 dolarów miesięcznie
Przed tym jak Jason Calacanis przedał Weblog firmie AOL za 25 milionów dolarów, posiadał sieć blogów, na których zarabiał ponad 4 tysiące dolarów dziennie. Teraz AOL kontroluje Weblogs i mogę się założyć, że wyciągają dużo więcej niż 120,000 dolarów miesięcznie.
5. David Miles Jr. & Kato Leonard - 100,000 dolarów miesięcznie
David Miles Jr. i Kato Leonard zarabiają miesięcznie 100,000 dolarów dzięki stronie Freeweblayouts.com, która daje możliwość zmiany wyglądu m.in. osobistej strony MySpace.
Jedynym problemem jest to, że strona nie korzysta wyłącznie z reklam Google AdSense. Free Web Layouts korzysta z innych programów reklamowych w połączeniu z Google. Jednak z zarobkami 100 tysięcy dolarów łącznie jestem pewien, że z Google dostają więcej niż kolejna na liście osoba.
6. Tim Carter: AskTheBuilder.com - 30,000 dolarów miesięcznie
Tim Carter jest licencjonowanym głównym instalatorem i stolarzem mającym swój własny show radiowy. Utworzył portal AsktheBuilder.com w 1995 roku. Według Google, Carter wykonał kawał dobrej roboty, dzięki czemu obecnie zarabia 30 tysięcy dolarów miesięcznie.
7. Joel Comm - 24,000 dolarów miesięcznie
Joel Comm napisał najlepiej sprzedającą się e-książkę "What Google Never Told You About Making Money with AdSense" ("Czego Google nigdy Ci nie mówi o zarabianiu z AdSense"). W książce można między innymi zobaczyć zdjęcie czeku od Google z okresu od 19 listopada do 15 grudnia 2005 roku. Tak czy inaczej, Comm nadal zarabia duże pieniądze dzięki AdSense.
8. Shawn Hogan - DigitalPoint.com - 10,000 dolarów miesięcznie
W styczniu 2005 w New York Timesie był artykuł o AdSense z wypowiedziami Shawna Hogana, założyciela DigitalPoint. W tym artykule mówił, że zarabia 10,000 dolarów miesięcznie dzięki AdSense. Od tego czasu DigitalPoint rozrosło się znacznie jednak Hogun nie chce zdradzić swoich obecnych zarobków. Użytkownicy serwisu spekulują, że zarabia teraz przynajmniej dwa razy tyle.
Napisal admin w Czwartek, 2006-10-12 14:53
Co się stanie jeśli umieścisz razem Google Desktop, Google Talk, Google Earth, Google Images, Google News, Gmail, Picassa, Blogger , Froggle i resztę projektów Google? Można przypuszczać, że to jest właśnie główny plan Google. Sugeruje się nawet, że inżynierowie z Google pracują nad stworzeniem systemu operacyjnego.
"Google Chce powtórzyć cały plan i strategię Microsoftu polegającą na koncentrowaniu się na rozprzestrzenianiu i dominacji swoich projektów, czyniąc tym samym pewnego rodzaju system operacyjny nowej generacji. W pewnym sensie Google powraca do czasów komputera głównego i reszty komputerów podłączonych do niego. Takie posunięcie mogłoby wypchnąć gigantyczny Microsoft z rynku systemów operacyjnych. W przyszłości możliwe jest, że urządzenia elektroniczne, takie jak komputery, telefony i telewizory będą po prostu terminalami podłączonymi do głównego serwera Google" - powiedział analityk Robert Young.
To prawda. Jednak myślenie o Google jako o systemie operacyjnym to jak używanie przestarzałych sformułowań do tłumaczenia nowych technologii. To nie będzie system operacyjny. Systemy operacyjne nie będą wkrótce potrzebne (lub będą potrzebne coraz mniej). To z powodu informacji, których potrzebujesz. Nie znajdziesz ich w swoim systemie operacyjnym, znajdziesz je w Internecie. To pozwoli Google (jak również Yahoo i innych podobnym portalom) zbudować aplikacje poza przeglądarką, które będą głównym punktem systemu. Będą one szukać informacji w Internecie i dostarczać je bezpośrednio do Twojego komputera. To idealnie pasuje do misji Google "organizowania światowych informacji". Google chce organizować informacje na Twoim komputerze.
Nie wolno jednak zakładać, że Microsoft nie pójdzie do przodu. Nie tylko Google wie, że wartość systemów operacyjnych powoli będzie spadać. Microsoft również zdaje sobie z tego sprawę. Ma możliwość i na pewno spróbuje zagrać w tą samą grę co Google. Jednak nawet wtedy system operacyjny będzie bardzo dobrą podstawą. Pytanie tylko kiedy Microsoft rozszerzy swój system operacyjny, by był bardziej zintegrowany z Internetem.
Jednak to dopiero połowa tego równania. Głównym celem Google jest cały czas organizowanie zawartości Internetu i źródeł cyfrowych informacji. Świat się rozwija, a Google będzie próbowało to segregować. To już nie jest zadanie systemu operacyjnego. Te problemy wychodzą już po za te granice. Głównym wyzwaniem zarówno dla Microsoftu jak i Google, Yahoo i innych nie jest gromadzenie i rozprowadzanie informacji, lecz łączenie Twojego komputera z tymi informacjami i sprawianie wrażenia, że one były na Twoim dysku od zawsze.
Poniżej schemat naszkicowany przez pracowników Google na jednym ze spotkań. Przedstawia przyszłe projekty Google, część jest żartobliwa:
Napisal admin w Sobotę, 2006-10-07 15:35
Według Wall Street Journal, Google jest w trakcie negocjacji kupna YouTube za 1,6 miliarda dolarów, według nieujawnionych źródeł jest to koniec samodzielnej działalności firmy wsławionej publikacją darmowych filmików.
Zarówno Google jak i YouTube nie komentują tych wiadomości.
Niektórzy analitycy twierdzą, że to będzie wielki krok Google, umożliwiający jego dalszy rozwój, jednakże większość uważa, że inwestorzy Google zawiodą się na zakupie YouTube, ponieważ YouTube nie zarobiło jeszcze tak naprawdę zbyt dużo i ogólnie wygląda na małodochodowe przedsiębiorstwo.
Mark Cuban zwariowany właściciel Dallas Mavericks, który ostatnio pozbył się udziałów w YouTube mówi, że firma nigdy nie była, ani nie będzie dochodowa.
Napisal admin w Wtorek, 2006-10-03 11:42
Internetowy gigant Google kupił punkt przełomowy w swojej historii – posiadłość z garażem, w którym cała historia się zaczęła. To tam powstał pomysł stworzenia Google, który później zrealizowano osiągając niesamowity sukces. Google zapłaciło anonimową kwotę za posiadłość w Menlo Park, w Kalifornii, gdzie Larry Page i Sergey Brin w garażu rozpoczęli swój marsz na szczyt.
Na obecną chwilę Google ma 1 milion dolarów w funduszach oraz 5 miliardów dolarów rezerw. Wartość rynkową Google wycenia się na 125 miliardów dolarów. Google wykupiło posiadłość od jednego ze swoich pracowników, Susana Wojcickiego.
Napisal admin w Czwartek, 2006-09-28 13:39
"Google jest niechętne do tworzenia jakichkolwiek projektów opartych o własną zawartość, wybierając w to miejsce skupianie się na wyszukiwaniu" - powiedział członek zarządu internetowego potentata w środę, 27 września.
Tim Armstrong, wiceprezes ds. sprzedaży reklam powiedział, że Google widzi swoją rolę jako "operatora Internetu", a nie jako firma, która tworzy oryginalne teksty, filmy, zdjęcia.
"Tak naprawdę nie prowadzimy żadnych poważnych dyskusji na temat tworzenia treści stron" - powiedział Armstrong podczas dyskusji panelowej w Interactive Advertising Bureau w Nowym Jorku. Jednak powiedział, że Google pójdzie "tam gdzie użytkownicy chcą pójść".
Inna czołowa firma internetowa, Yahoo! pokazała więcej zainteresowania oryginalnym treścią, od newsów do rubryk tematycznych.
Jednak nawet członkowie zarządu Yahoo powtarzali wielokrotnie, że nie zamierzają przenosić telewizji do Internetu, przewidując zamiast tego nowe miejsce rozrywki interaktywnej.
W międzyczasie prezes ds. sprzedaży reklam w Yahoo, Greg Coleman powiedział, że spowolnienie w internetowych reklamach dobiega końca.
"Ludzie mogą użyć słowa 'zwolnienie' jednak to już się kończy" - powiedział dodając, że wiele z największych 200 firm nadal odnotowuje wzrost reklam na portalach.
Prezes zarządu AOL, Michael Kelly powiedział, że również nie widzi żadnego spowolnienia na rynku reklam.
"Myślę, że nie ma żadnego spadku w tym sektorze" - powiedział.
Napisal admin w Środę, 2006-09-27 15:44